Tatry Wysokie: Kościelec w deszczu i mgle

Na szczycie Kościelca

Na szczycie Kościelca

Kościelec (2155 m n.p.m.), majestatyczny szczyt rozdzielający Dolinę Gąsienicową na Czarną i Zieloną. Dzięki charakterystycznemu kształtowi piramidy jest doskonale rozpoznawalny na każdej panoramie Tatr Wysokich. Strome granitowe ściany Kościelca budzą respekt, choć na sam szczyt prowadzi popularny szlak turystyczny. Szlak ten wielokrotnie opisywany jest jako (trochę na wyrost) jeden z trudniejszych w Tatrach, ponieważ pomimo elementów wspinaczki i znacznej ekspozycji, droga nie jest ubezpieczona łańcuchami lub klamrami.

Hala Gąsienicowa, Kościelec skąpany we mgle

Hala Gąsienicowa, Kościelec skąpany we mgle

Kościelec, Orla Perć, Mnich

Lipiec w Tatrach był kapryśny: deszcz, plucha. Przy pierwszej perspektywie kilku ładniejszych dni, od razu postanowiłem wraz z kumplem zrealizować plany, które chodziły nam po głowie od kilku miesięcy. Plany ambitne, zwłaszcza jak dla mnie, przeciętnego cepra z nizin. W zeszłym roku pokonałem pierwszy odcinek Orlej Perci (od Zawratu do Koziej Przełęczy). W tym roku chciałem przejść pozostały (znacznie dłuższy) fragment Orlej, który miał być rozgrzewką przed moim małym taternickim wyczynem – Mnichem.

Schronisko Murowaniec

Schronisko Murowaniec

Deszcz, grad, zero turystów

Aby choć raz nie spieszyć się jak dzik, przyjechałem w Tatry w piątek rano z planem zaczekania do soboty na Łukasza. O 14:00 byłem w Kuźnicach, wyruszyłem w kierunku Schroniska Murowaniec, w którym zaklepałem nocleg.

Szlakiem niebieskim nad Czarny Staw Gąsienicowy

Szlakiem niebieskim nad Czarny Staw Gąsienicowy

Finalnie, pogoda w piątek była zła, a w okolicach przedpołudniowych bardzo zła – ulewny deszcz z gradem. W połowie drogi pojawiły się przejaśnienia, a Google nie wskazywał dalszych opadów. Od razu urodził się w głowie pomysł: wejść na Kościelec. Aby wyrobić się przed zachodem słońca, przyspieszyłem kroku, co zaowocowało pobiciem mojego małego rekordu w czasie przejścia trasy Kuźnice – Murowaniec (65 minut z jednym krótkim postojem).

 

Czarny szlak - wysokość jest nabierana...

Czarny szlak – wysokość jest nabierana…

…bardzo szybko

W schronisku zameldowałem się, zostawiłem w pokoju kilka cięższych drobiazgów i ruszyłem w drogę: szlakiem niebieskim nad Czarny Staw Gąsienicowy (około 25 minut spaceru po kamiennych płytach). Nad Stawem, podobnie jak na szlaku, ani jednego turysty. Pilnując dobrego czasu – od razu ruszyłem dalej w prawo czarnym szlakiem. Ten odcinek oferował sporo zróżnicowanych atrakcji: kamienne głazy, piargi, przeciskanie się przez kosodrzewinę i błoto, dużo błota. Z każdym krokiem nabierałem wysokości, a po 20 minutach za plecami pojawiła się super panorama. O 16:30 jestem na przełęczy Karb – tutaj widoki jeszcze piękniejsze, więc robię dłuższą przerwę na oscypka i serię fotek.

Pozostałości gradu

Pozostałości gradu

TPN ostrzega

TPN ostrzega

Dolina Zielona Gąsienicowa

Dolina Zielona Gąsienicowa

Odwrót?

Czas na finał wycieczki, czyli wdrapanie się na właściwy wierzchołek Kościelca. Z perspektywy Karbu – Kościelec nadal jest ogromny. W tym miejscu również pogoda zawiodła – mgłą, lekki deszcz, wiatr. Aura nie zachęcała do dalszej wycieczki, a wycofująca się para turystów potwierdziła, że nie warto pchać się dalej. Spróbowałem jednak przejść kilka zakosów i ocenić samemu sytuację.

Jeden z trudniejszych fragmentów szlaku

Jeden z trudniejszych fragmentów szlaku

Po kilku minutach drogi: 3-metrowy próg skalny, którym płynął strumień wody. Później – śliskie płyty. Widoczność ciągle zerowa, ale może i dobrze – nie wiedziałem, co czeka na dole w przypadku poślizgu. Po ponad 60 minutach ostrożnego dreptania – jestem na szczycie. Ludzi brak, mogłem samotnie podziwiać gęstą, szarą mgłę 😉 Po kilku minutach schodziłem w dół – aura nie sprzyjała do biwaków, co można zobaczyć na załączonych zdjęciach. Obawiałem się także nasilenia opadów deszczu, a wtedy sytuacja zrobiłaby się bardzo niebezpieczna. Ku uciesze, po 15 minutach ostrożnego wycofywania się ze szczytu, mgła ustąpiła, a nawet udało się zobaczyć kilka niesamowitych panoram. Z Kościelca widać naprawdę dużo i pięknie.

Widoczność bardzo ograniczona

Widoczność bardzo ograniczona

Na szczycie Kościelca. Zerowa widoczność, zero ludzi.

Na szczycie Kościelca

Dobrze widoczny Kasprowy Wierch

Kasprowy Wierch we mgle

Zaraz przed Karbem odbiłem w lewo. Aby nie dublować drogi, postanowiłem powrócić do schroniska szlakiem niebieskim (łączącym się później z czarnym), przez Zieloną Dolinę Gąsienicową. Jest to łatwy i przyjemny szlak, który pozwala na dokładne obejrzenie Świnickiej Przełęczy.

Jest i Giewont

Jest i Giewont

Około 19:00 wróciłem do schroniska, zjadłem kolację, obejrzałem na telefonie fragmenty meczu Mistrzostw Świata w Rosji. Ciekawostka: po 22:00 do jadalni wpadł miły pan z obsługi  schroniska, który rozgonił obecnych na sali. Powód: ekipa schroniska musiała posprzątać jadalnię przed poranną falą osób spragnionych śniadania. Kiepsko.

Podsumowanie

Wejście szlakiem turystycznym na Kościelec nie jest trudne, poza 2-3 momentami, które w przypadku marnych warunków pogodowych sprawią spore problemy, nawet bardziej doświadczonemu turyście. Po prostu, jak to w wyższych partiach gór, chwilami trzeba być mega ostrożnym. Warto pamiętać, że ten szlak jest oszczędnie znaczony. Łatwo zgubić drogę. Przyznam przy okazji, że w tak trudnych (letnich) warunkach nigdy nie chodziłem po Tatrach Wysokich, co było dodatkowym wyzwaniem.

Wycieczkę na Kościelec zapamiętam także z innego powodu: zostawiłem na szczycie nowiutkiego selfie sticka 🙂

Przydatne linki



Leave a Comment