Tatry: Kasprowy Wierch zimą

Budynek stacji końcowej na szczycie Kasprowego Wierchu

Budynek stacji końcowej na szczycie Kasprowego Wierchu

Luty zaskoczył nie tylko drogowców. Piękna zima, której rok temu zabrakło, w Tatrach zawitała na kilka dobrych tygodni. Kulminacją był weekend, w którym zaplanowałem wyjście w góry – spadek temperatury do minus 20 stopni plus spore opady śniegu. Grubość pokrywy śnieżnej do 3 metrów, przy przyzwoitym, bo II stopniu zagrożenia lawinowego. Aura jednym słowem wprost zimowa, jak również kapryśna – wyższe partie gór były pokryte gęstymi chmurami. Nie inaczej było na szczycie Kasprowego Wierchu, choć jeszcze dzień wcześniej można było zaobserwować piękne zjawisko inwersji.

Pierwsze odcinki zielonego szlaku

Pierwsze odcinki zielonego szlaku

Całą trasę na Kasprowy opisywałem w zeszłorocznym poście o niemal identycznej wycieczce, którą odbyłem jesienią, dlatego nie będę powielał opisu szlaku i skupię się na krótkiej zimowej relacji i zdjęciach.

Panorama na Czerwone Wierchy

Panorama na Czerwone Wierchy, Giewont

Zaraz po przybyciu do Zakopanego i zrobieniu szybkich zakupów w nowiutkim markecie przy remontowanym dworcu (dworzec w proszku, ale marketu już stoi) wyruszyłem wraz z bratem i kumplem w kierunku Kuźnic. Obydwaj byli pierwszy raz w Tatrach zimą, dlatego nie posiadali sprzętu do trekkingu, co nie przeszkodziło w drapaniu się na – wcale nie taki łatwy – Kasprowy Wierch.

Kolej linowa na Kasprowy

Kolej linowa na Kasprowy

Gleby i wywrotki

Poza dużym mrozem i napojami, które zamarzły w butelkach po kwadransie marszu, początek szlaku nie sprawiał żadnych trudności. Jeszcze do Myślenickich Turni przez chmury przebijało się słońce, drzewa idealnie oprószone śniegiem. Problemy pojawiały się na dopiero bliżej szczytu, około 500 m przed obserwatorium meteorologicznym, gdzie widoczność spadła, a szlak został równo przysypany kolejnymi opadami śniegu. Szliśmy ostrożnie do kolejnych czerwonych tyczek, które były nadal trochę widoczne. Na szlaku nie było wielu turystów, a ci, którzy byli rozglądali się za innymi w celu podłączenia się do wspólnego marszu. Nie obyło się bez kilku gleb i wywrotek – zdecydowanie polecam raki, których nie mieliśmy 😉

Szczyt Kasprowego zdobyty

Szczyt Kasprowego zdobyty

Mróz i wiatr zrobił swoje ;-)

Mróz i wiatr zrobił swoje 😉

Prawie cztery godziny – tyle zajęło się wdrapanie się na Kasprowy. Zalały chmurami szczyt znajdujący się w grani głównej Tatry był zalany także sporą liczbą narciarzy, pomiędzy którymi błądzili turyści wysiadający z kolejki linowej. Według Wikipedii, Kasprowy Wierch jest obecnie najbardziej obleganym szczytem Tatr (w sezonie 4000 turystów dziennie). 

Naleśniki z dżemorem

Naleśniki z dżemorem

Z Kasprowego zjechaliśmy żółtym szlakiem na dupach w kierunku Hali Gąsienicowej, wzdłuż trasy narciarskiej. Dupozjazdy, choć może nie są bardzo estetyczne dla widzów, pozwalają na sporo zabawy, a przy łatwiejszych szlakach są także względnie bezpieczne. Po ponad godzinie byliśmy w schronisku Murowaniec. Tłumy turystów, ktoś gra na gitarze, ciągle ktoś wchodzi i wychodzi. Atmosfera idealna. Po zjedzeniu naleśników i pierogów oraz wypiciu czegoś mocniejszego (trochę bimbru) – zaczęliśmy schodzić w stronę Kuźnic żółtym szlakiem.

Ostatnie spojrzenie na Halę Gąsienicową

Ostatnie spojrzenie na Halę Gąsienicową

Nieliczne wypogodzenia w okolicach Doliny Jaworzynki

Drogi pod Reglami

Było jeszcze jasno, mieliśmy siły i chęci, więc  postanowiliśmy przejść kilka kilometrów Drogi pod Reglami ( czarny szlak). Szlak bardzo prosty, rekreacyjny, dobry do wycieczek rowerowych w sezonie letnim.  Drogi pod Reglami to kawałek historii Podhala – droga ta nazywana była od XVIII wieku Żelazną Drogą i łączyła hutę w Kuźnicach z wyrobiskami znajdującymi się w niedalekiej Dolinie Kościeliskiej.

   Podoba Ci się wpis? Poszukaj mnie na Facebooku lub Instagramie 😎


Około 20:00 byliśmy w hotelu w Kościelisku. Rano, wraz z córkami brata skoczyliśmy na Krupówki, na których nie byłem kilka lat. Przypomniałem sobie szybko, dlaczego omijałem je szerokim łukiem, choć oscypki nadal dają radę (jestem od nich uzależniony). Wieczorem powrót do Warszawy.

Mimo dużego mrozu, krótkiego pobytu (tylko jedna noc) i zawilgoconej optyki aparatu w telefonie, zasypane Tatry są super i mimo wszystko nadal wolę je w wersji zimowej, niż letniej. Ten wyjazd był także ciekawy z innego powodu – już dawno nie zapomniałem zabrać z na zimowy trip stuptutów i bielizny termicznej (lub inaczej: nie zabrałem kalesonów).

Źródło: mapa-turystyczna.pl

Źródło: mapa-turystyczna.plCzas przejścia opisywanej trasy według mapa-turystyczna.pl: 6:27 h (13.8 km)

Realny czas przejścia w warunkach zimowych, przy częściowo przetartych szlakach, z odpoczynkami: około 8:00 h

Przydatne linki



Cześć! Jesteś na blogu OnTheTrail.pl na którym opisuję (i przy okazji fotografuję) amatorskie wycieczki, tripy, szlaki górskie, dalsze podróże. Więcej o autorze. 

2 comments

Leave a Comment