Sylwester w Tatrach Zachodnich

Czerwony szlak na Czerwone Wierchy

Czerwony szlak na Czerwone Wierchy

Góry to bardzo zacna opcja przywitania Nowego Roku i choć sylwestrowy koncert Zenka Martyniuka w Zakopanem niezmiernie kusił, zdecydowałem się ostatecznie na podbój jednego z Czerwonych Wierchów oraz nocleg w schronisku.

Celem krótkiej wyprawy w Tatry (poza samą nocą sylwestrową) był Ciemniak – ostatni od zachodu szczyt zaliczany do Czerwonych Wierchów. Dlaczego? Przede wszystkim – przeciętna pogoda oraz 3 stopień zagrożenia lawinowego. Tatry Wysokie odpadały. Pozostały szlaki w Tatrach Zachodnich, najlepiej po drodze Schroniska na Hali Ornak, które jest małym, bardzo klimatycznym schroniskiem, w sam raz na niewielką imprezę noworoczną. Zanim przejdę do wrażeń z samego szlaku, kilka zdań o sylwestrowych noclegach w Tatrach.

A Google obiecywało słońce

A Google obiecywało słońce

Miejsca w schronisku były, ale…

Każde schronisko ma inną politykę względem tej nocy. Pewne jest, że impreza sylwestrowa jest w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, gdzie corocznie odbywa się największy górski bal. W innych miejscach nie jest gorzej – w tym roku schronisko na Polanie Chochołowskiej stworzyło nawet sylwestrowe menu. Na Hali Ornak także nie było problemów ze spaniem – bez rezerwacji, dlatego na glebie. Podczas powrotu spotkałem dziewczyny które nie dostały za to noclegu nad Morskim Okiem. Odbiły to sobie śpiąc pod gołym niebem na Gubałówce 🙂

   Podoba Ci się wpis? Poszukaj mnie na Facebooku lub Instagramie 😎


Generalnie, w przypadku braku rezerwacji łóżka, gleba w schroniskach nawet w tak obleganą noc jest w miarę możliwa. Inna sprawa, że w tym roku pogoda na koniec roku nie była łaskawa i sporo osób mogło odpuścić górskie szlaki.

Wrzątek jest w cenie

Wraz z kumplem do Zakopanego dotarliśmy o 7:00 rano w niedzielę. Miasto już rano pękało w szwach – koncert Zenka przyciągnął melomanów z całej Polski. Ruszyliśmy od razu w stronę Kir. Postanowiliśmy zjeść szybkie śniadanie w knajpie tuż przy wejściu do Doliny Kościeliskiej, a przede wszystkim kupić trochę wrzątku do termosów. Kupić, bo pamiętałem że jakiś czas temu pani kelnerka skasowała 2 zł za termos wrzątku. W tym roku, pomimo wydania prawie 40 zł za dwie jajecznice, pani kelnerka zażyczyła sobie 3 zł za wrzątek (około 0,7 litra pojemności termosu). Ciekawe, jaki będzie koszt wrzątku za rok? 4 zł? To już lepiej będzie kupić piwko 😉

Kierunek: Ciemniak

Po zakupie drogiej wody, ruszyliśmy docelowym kierunku, czyli po około 20 minutach drogi Doliną Kościeliską ( zielony szlak), zaraz przy pierwszym mostku, skręciliśmy się w lewo. W kierunku Ciemniaka trzeba iść  czerwonym szlakiem, o czym informuje znak przy mostku nad Kościeliskim Potokiem. Pogoda nie sprzyjała – niewielkie oblodzenia, opady deszczu i śniegu.

Ruszamy lasem, szlak na początku był nieźle przetarty, zarówno przez trekingowców jak i skiturowców. Raki nie były przydatne. Po godzinie mijamy dużą Polanę Upłaz, obserwując po drodzę charakterystyczną Halę Stoły na tle Kominiarskiego Wierchu. Za 20 minut zatrzymujemy się przy skale Piec – bardzo ciekawej formacji skalnej. Miejsce w sam raz na odpoczynek i podziwianie krajobrazu – widać Zakopane, masyw Giewontu. 

W kierunku Chudej Przełączki

W kierunku Chudej Przełączki

Tutaj dopiero napotkaliśmy innych turystów. Dostaliśmy info, aby nie iść dalej, bo szlak zaraz przed Chudą Przełączką nie jest przetarty. Nie wierzyliśmy jakimś amatorom gór, więc poszliśmy dalej 😉 Po kilkuset metrowym podejściu rzeczywiście – szlak znikał. Śnieg powyżej kolan, widoczność także w kilka chwil psuła się zalana mlekiem. W takim warunkach zostało około 600m podejścia, a raczej rycia w śniegu. Odpuściliśmy po kilkudziesięciu metrach prób. Schodząc spotkaliśmy inną grupę turystów, która także sama chciała sprawdzić ilość śniegu w dalszych partiach. Oni również zawrócili po 20 minutach. 

Koniec wycieczki - wracamy

Koniec wycieczki – tutaj jest gdzieś szlak

Wróciliśmy ponownie pod skałę Piec, pogoda była coraz marniejsza. Zeszliśmy czerwonym szlakiem do Doliny Kościeliskiej i ruszyliśmy w kierunku Hali Ornak. Po drodze weszliśmy do zasypanego śniegiem Wąwozu Kraków (taka mała Narnia,  żółty szlak). To krótki, godzinny szlak, który w swoim fragmencie pozwala przejście przez Smoczą Jamę, do której prowadzi stalowa drabina. Jaskinia bardzo krótka, zabezpieczona łańcuchami. Fragment szlaku wiodący przez jaskinię lepiej odradzić w kiepskich warunkach pogodowych: środku oblodzenia, na chwilę wyciągnąłem raki i czołówkę.

Jest ciężko

Jest ciężko

2018 coraz bliżej

Po dotarciu do schroniska przystąpiliśmy do rozmów na temat możliwości noclegu. Negocjacje były krótkie, ale dynamiczne: “miejsca bardzo ograniczone”, “ok, ale przyjdzie później”, “dobra, wpiszcie się”. Obsługa tego schroniska zazwyczaj nie robi problemów. Schronisko nie było pełne, na salce siedziało kilka osób, w pokojach na górze drugie tyle. Sam budynek Ornaku jest według mnie jednym z najładniejszych i najbardziej klimatycznych schronisk po obu stronach Tatr, gdzie zawsze można poznać fajnych ludzi. 

Po 21:00 do budynku wpadło kilka dodatkowych turystów. Wspólnie przy stole spożyliśmy trochę alkoholu (kilka litrów), przy okazji rozwiązaliśmy sprawę szczytu widocznego ze schroniska (czy to Bystra, Błyszcz czy jednak Ornak). Obsługa schroniska zapewniła nawet na chwilę oprawę muzyczną. Impreza zakończyła się około 2:00. 

Tego nie ma na Krupówkach ;-)

Tego nie ma na Krupówkach 😉

Smażone oscypki na śniadanie

Smażone oscypki na śniadanie

Schronisko na Hali Ornak

Schronisko na Hali Ornak

Wstałem około 9:00, kupiłem w kuchni noworoczne śniadanie (oscypki smażone) i wyruszyliśmy w stronę Kir, a później Zakopanego i Warszawy.

Podsumowanie

Źródło: mapa-turystyczna.pl

Czas przejścia opisywanej trasy według mapa-turystyczna.pl: 7:44 h (13.6 km) – minus około 600 m, przy których zrobiliśmy odwrót 

Realny czas przejścia z odpoczynkami i Wąwozem Kraków: około 8:00 h

Przydatne linki


Leave a Comment