Ojcowski Park Narodowy rowerem

Okolice Ojcowa

Okolice Ojcowa

Ojcowski Park Narodowy, położony w obrębie Doliny Prądnika, słynie z fantazyjnych formacji skalnych, które poprzez zjawiska krasowe przybrały formy licznych wąwozów, iglic, ciekawie rzeźbionych ścian. Ojcowski Park Narodowy to także zamki (lub ich ruiny), stare chaty, bogata fauna i flora, a to wszystko na niespełna 77 km².

Z Warszawy do Miechowa

Pochodzę z Kielc, a Ojcowski Park Narodowy, z racji bliskiej lokalizacji, był celem licznych szkolnych wycieczek. Jeżeli w tamtych odległych czasach największą atrakcją takich wypraw była jazda autokarem, a nie zwiedzanie zamków i krzaków, tak dziś powrót w te okolice stanowi miły i nostalgiczny pomysł na jesienny weekend.

Zaraz za Miechowem - pierwsze problemy z rowerem

Zaraz za Miechowem – pierwsze problemy z rowerem

Pola, krowy, deszcz. Pogoda nie dopisuje.

Pogoda nie dopisuje.

Z Warszawy wyruszyłem po 5:00, wrzucając rower do pociągu na Dworcu Centralnym. Po ponad godzinie byłem w na dworcu w Miechowie. Tutaj mała porada: przy zakupie biletu kolejowego trzeba zwrócić uwagę, czy skład pociągu jest przystosowany do przewozu rowerów. Często nie jest. Dopłata za rower do ceny biletu normalnego: 10 zł.

Energetyczne jabłka.

Energetyczne jabłka.

W Miechowie spotkałem się z moim bratem i kolegą, a po wypiciu kawy wskoczyliśmy na rowery i ruszyliśmy w trasę. Pogoda była kiepska: deszcz, chmury, wiatr. Aura zachęcała co najwyżej do szybkiego powrotu do domu.

Szlak Orlich Gniazd

Droga do Ojcowskiego Parku Narodowego od strony Miechowa to kolejne małe wsie i pola uprawne, które mijaliśmy wygodną szosą. Im bliżej celu, tym więcej przewyższeń i pedałowania pod górę, a panoramy raczej niezmienne: pola kukurydzy i kartofli. Plus deszcz, który albo kropił, albo lał. Po niecałych trzech godzinach wolnego pedałowania jesteśmy na dziedzińcu zamku w Pieskowej Skale, który wchodzi w skład Orlich Gniazd – słynnego szlaku turystycznego prowadzącego po kolejnych zamkach na terenie Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej. Renesansowy zamek, jako jeden z nielicznych, został niemal w pełni zachowany, a infrastruktura turystyczna obiektu w ostatnich latach znacznie się polepszyła. Nie zwiedzaliśmy jednak zamku, zaczęło się przejaśniać i mimo przemoczonych ubrań – ruszyliśmy dalej. Jezdnią, wzdłuż potoku Prądnik.

Maczuga Herkulesa

Maczuga Herkulesa

Czas na zupę

Czas na zupę

Dolina Prądnika jest piękna

Minęliśmy najbardziej charakterystyczną formację skalną Jury – Maczugę Herkulesa. Obok Maczugi – skała Mickiewicza. Wokół zaskakująco mało wycieczek i autokarów, ruch na jezdni mały. Po około 30 minutach jesteśmy obok malutkiej kaplicy “Na Wodzie”, która unosi się na balach tuż nad potokiem Prądnik.

Świetna jakość ścieżek rowerowych (i widoków).

Świetna jakość ścieżek rowerowych (i widoków).

Czas na krótki przystanek na zupę – knajp w okolicy nie jest wiele. Po godzinie jesteśmy już przy Bramie Krakowskiej – rozpoczynają się najbardziej urokliwe okolice całej wyprawy. Wygodna ścieżka rowerowa prowadzi przez zabytkowe wioski (i jedną przyczepę kempingową z fastfoodem), polany, pastwiska. Jest pięknie.

Kaplica “Na Wodzie”

Kaplica “Na Wodzie”

Skały Koronne

Skały Koronne

Na przedmieściach Krakowa byliśmy około 15:00. Kraków przywitał korkami samochodowymi i plakatami przedwyborczymi, ale także piękną pogodą. Postanowiliśmy podjechać na chwilę nad Wisłę w okolicy Wawelu. Tam zjedliśmy oscypki i polegliśmy na trawie. Po godzinie 17:00 byliśmy już w pociągu powrotnym do Warszawy.

Lepiej zacząć z Krakowa

W sumie przejechaliśmy 70 km, pokonując drobne przewyższenia rzędu 900 m. Być może to nie jest dużo i dałoby się wykręcić dodatkowe 20-30 km zachodnim krańcem Parku, jednak zbyt rzadko bywam w tych okolicach, aby je bezmyślnie przejechać, licząc wyłącznie tempo i kilometry. Zdecydowanie polecam za to obranie innej drogi – błędem był wybór miejsca startu wycieczki w Miechowie. Droga z północnego kierunku okazała się krajoznawczo przeciętna, a lepszym rozwiązaniem jest start i finisz w Krakowie. To przy okazji pozwoli zaoszczędzić przynajmniej godzinę, którą można poświęcić np. na leżenie na polanie w Dolinie Prądnika 🙂

Poniżej mapa wraz z trasą przejazdu (Google Maps).



Leave a Comment