USA: fakty, mity, legendy

Cleveland

Cleveland

Chyba mało które państwo jest dla Polaków tak dużą galerią wyobrażeń i stereotypów, jak Stany Zjednoczone. Kowboje, hamburgery, grubasy, wszystko duże, najlepsze, po prostu cool. Jakie są moje obserwacje?

Amerykanie są grubi. Generalnie – nie są. W Europie nadal króluje obraz toczącego się po ulicy amerykanina ze spodniami opuszczonymi do kolan. Tymczasem, w Nowym Jorku ludzie są wręcz chudzi. Jak wygląda sprawa w pozostałych miastach? Liczba osób otyłych, podobnie jak u nas, zależy głównie od statusu społecznego, zamożności, czasami od dzielnicy. Ogólne, bilans wypada korzystniej dla szczupłych osób. Swoją drogą, w USA jest rzeczywiście dużo dziewczyn o urodzie “dziewczyny z sąsiedztwa”

Nowy Jork. Symbol, ikona Stanów Zjednoczonych, a jednocześnie miasto, które nie do końca przystaje do pozostałych 49 stanów. Dlatego ocena Stanów przez pryzmat NY nie ma sensu. Sami mieszkańcy miasta nie do końca identyfikują się z resztą kraju, a ich specyficzny styl życia odstaje, zwłaszcza od środkowych stanów.

Ceny w Ameryce. Nie ma co czarować – wartość naszej waluty w stosunku do dolara trzeba przeliczyć 1:1. Czyli puszka coli w Polsce – 2 zł, w US – 2 dolary, obiad kosztujący 20 zł, w US będzie kosztował 20 dolarów (no, może około 18). Koszty zależą oczywiście od miasta, popularności danego miejsca, liczby turystów. Kawa na stacji benzynowej gdzieś na autostradzie jest pięć razy tańsza niż w byle budce w Nowym Jorku. Do tego, obowiązują  napiwki dla usług i podatki stanowe doliczane przy kasie do ceny z metki. Czyli ceny na metce czy w menu w knajpie nie są cenami ostatecznymi.  Napiwki? To trochę haracz, bo trzeba je wręczać bez względu na jakość wykonanej usługi. Jednym słowem, dla Polaków na pewno nie jest tanio, za to siła nabywcza amerykanów, tak na oko, jest dwa, trzy razy większa od naszej.

Auto musi być. Fakt. Nie licząc oczywiście NY, gdzie parking kosztuje 20 dolarów za godzinę. W Ameryce bez auta jest po prostu ciężko – dojazd z punktu A (dom) do punktu B (praca) to np. 50 km, a jeśli dojdzie jeszcze punkt C, wtedy auto staje się niezbędne. Zwiedzanie kraju bez auta także może okazać się niemożliwe. Komunikacja miejska, podmiejska, szynowa jest kiepsko rozwinięta. Za to wewnętrzne loty nie są bardzo drogie i przypominają kosztowo europejskie tanie linie lotnicze (jedna z tanich amerykańskich linii: Spirit).

Jest czysto. W US jest mało lub bardzo mało bilboardów, reklam ulicznych i wszelakich innych szmat wiszących w miastach i obok dróg. Ulice są zazwyczaj czyste, miasta i przedmieścia są zadbane. Czasami leżą jakieś śmieci, jednak ogólnie – często jest czyściej niż w Europie. I znowu: Nowy Jork jest zadeptany przez ludzi i ma specyficzny zapach (ok – po prostu czasami śmierdzi).

Każdy nosi broń. Nie nosi. Prawo do legalnego zakupu broni jest liberalniejsze niż np. w Europie, jednak dane prawa stanowe mocno ograniczają posiadanie i użycie broni. W stanie New Jersey nie można przy sobie w ogóle nosić broni. W Ohio można mieć broń w aucie, ale w bagażniku, a sam magazynek musi leżeć po przeciwległej jego stronie. Zapewne w Teksasie sprawa wygląda kompletnie inaczej, jednak generalnie: to nie dziki zachód i nikt nie spaceruje z klamką za pazuchą jeansów.

What’s up? Tak, zawsze i wszędzie zostaniesz zapytany co słychać, jak mija dzień, czy żyjesz, czy słońce świeci.  To czysto grzecznościowy nawyk, taki jak u nas jak dzień dobry.  Większość osób po takiej zaczepce gotowa jest do dalszej dyskusji. Rozmowy przypominają trochę gadki o wszystkim znane z naszych taksówek – rozmowy od pogody do polityki. Najciekawsze: na ulicy można usłyszeć od obcego komplement. To już nie jest do ogarnięcia dla typowego Janusza 😉

Fast i junk food. Tak, na własne życzenie można jeść byle co, bo wybór dziwnych produktów i dań jest duży.  Można też bez problemu kupować jedzenie dobrej jakości, markety są pełne świeżych produktów, sporo jest delikatesów. W okolicach Cleveland można nabyć warzywa, owoce czy mięso od miejscowych amiszów, którzy sprzedają ekologiczną żywność. Kulinarnie na pewno warto wyróżnić steki wołowe, które są dobre/zajebiste, a ich wybór w marketach czy knajpach jest ogromny. No i Coca-Cola – smakuje inaczej, trochę waniliowo. Pieczywo jest zazwyczaj słodkie. Pizza w Ameryce jest jak zapiekanka, a z ciekawszych dań warto wyróżnić smażone w panierce ogórki kiszone.

Różnorodność kulturowa. To ogromny kraj, więc miks nacji, zachowań, obyczajów jest nieograniczony. Krótka historia kierowcy Ubera: Amerykanin ze sporym akcentem, mieszkał w Las Vegas, przeprowadził się do miasta Niagara. Matka z Włoch, ojciec z Kuby. Żona – mieszka w Kanadzie, a przyjechała z Kolumbii. Wszystko jasne 😉

USA to wolność. Nie do końca. Sporo jest regulacji, norm społecznych i prawnych, które ograniczają szeroko pojętą wolność. Alkohol, nocne kluby – bezwzględnie od 21 lat. Dokumenty tożsamości są sprawdzane każdorazowo, zarówno w eleganckiej knajpie jak i podmiejskim sklepiku. Dostęp do alkoholi ogólnie jest mocno ograniczony, z powodu małej liczby sklepów (na jedną dzielnicę nie może być więcej niż jeden sklep typu liquor store). Podobnie jest ze trawnikami przed domami, które trzeba skosić – inaczej przyjedzie firma wynajęta przez burmistrza, skosi trawę i wystawi rachunek. Sporo jest podobnych smaczków, które trochę niszczą wizję amerykańskiej wolności.

Czarnoskórzy, latynosi.  Statystycznie, ich liczba w US jest duża. Widać to w Nowym Jorku, jednak chyba tylko tam (nie licząc gett, o których piszę w punkcie niżej). Oczywiście są także typowo czarne stany, jak Luizjana.

Równość społeczna. Liczne getta pokazują, że w USA z równością jest podobnie jak i w Europie, czyli tak sobie. Tak jak w sercu UE, Brukseli, znajduję się dzielnica-getto Molenbeek, gdzie lepiej nie wchodzić po 19:00, tak w US takich dzielnic jest wiele. Nie piszę tylko o osławionym Bronxie, gdzie podobno nawet nie opłaca się pchać autem, a co dopiero pieszo. Rozwarstwienie społeczne w Stanach jest spore, a podział na biednych i bogatych, czarnych i białych, przyjezdnych i miejscowych jest znaczący.

US to zanieczyszczone, zniszczone środowisko naturalne. To mit – niektóre stany US są bardzo zielone, wręcz dzikie. Mieszkańcom udostępnia się dużo parków i lasów miejskich. Liczne autostrady otoczone są niemal bezkresnymi lasami.

Nowoczesność. Czas w pustynnej Nevadzie zatrzymał się w latach 60., choć kilka mil dalej wyrosło nowoczesne Las Vegas. W New Jersey można zatankować na stacji benzynowej z lat 70. Jednocześnie, w Nowym Jorku jest setka drapaczy chmur. Czyli znowu – kontrasty. I rozmiary. Auta, domy, kubki z napojami, hotele, ulice – są większe niż w Europie. Tak ze dwa razy 😉

Amerykański kowboj. Chyba nie wyjeżdżają poza Teksas, bo nie spotkałem ani jednego gościa w kapeluszu i flaneli w kratę, nawet w Nevadzie. A więc ściema z filmów 😉

Z czym kojarzy się Polska w Ameryce? Z Lewandowskim, a dokładnie z “Lefandowskym”. Wałęsa już nie jest modny.

Zobacz pozostałe wpisy o Stanach Zjednoczonych



Cześć! Jesteś na blogu OnTheTrail.pl na którym opisuję (i przy okazji fotografuję) amatorskie wycieczki, tripy, szlaki górskie, dalsze podróże. Więcej o autorze. 

Leave a Comment