USA, Arizona: Wielki Kanion

Wielki Kanion, okolice Eagle Point

Wielki Kanion Kolorado – punkt obowiązkowy na turystycznej mapie Stanów Zjednoczonych, miejsce-symbol, cud natury znany z filmów, pocztówek, Instagrama. Nazwa zobowiązuje – ten kanion jest naprawdę WIELKI.

Bezkres pustyni

Zaraz po opuszczenia zapory Hoovera kierujemy się autostradą Route 93 w kierunku wschodnim. Okolice Las Vegas to regularna pustynia, jednak dopiero jadąc na wschód, można zatopić się w pełną głuszę, bezkres panoram kaktusów i wyschniętych od słońca gór. Przez dwie godziny jazdy nad Wielki Kanion mijamy prawdziwie amerykańskie miasteczka, wsie, dziko stojące przyczepy, rozpadające się stacje benzynowe (pamiętacie film Braci Coen “To nie jest kraj dla starych ludzi?”). Zastanawiałem się, z czego żyją ludzie mieszkający w tak dzikich i nieprzyjaznych terenach – w okolicach nie ma fabryk, a Vegas jest za daleko, aby codziennie kursować do pracy w którymś z hoteli. Niektórzy utrzymują się z uprawy malin, co sugerowały zniszczone tabliczki reklamowe przy autostradzie. Wyczytałem, że w okolicach są także czynne kopalnie. 

Po listy na pustyni - tylko autem

Po listy na pustyni – tylko autem

Im bliżej Kanionu, tym ruch na autostradzie nieznacznie się zwiększa. Dotarcie na miejsce sygnalizują śmigające nad głową małe helikoptery turystyczne, które z daleka wyglądają jak ważki. Teren Wielkiego Kanionu w punkcie słynnego tarasu widokowego jest już nieźle zurbanizowany – budy z jedzeniem, duże parkingi. Wszystkie atrakcje ogarniają Indianie, którzy dzierżawią(zrządzenie losu) od rządu USA teren Parku Narodowego Wielkiego Kanionu. Indianie zajmują się jednak przede wszystkim zarządzaniem obiektami, a prace fizyczne, takie jak sprzątanie czy sprzedaż hot-dogów, wykonują biali (kolejne zrządzenie losu). Koszt wstępu na teren rezerwatu: 75 dolarów.

Wielki Kanion

Wielki Kanion

Po zakupie biletów najpierw jesteśmy transportowani busem do wioski kowbojskiej. 100% cepeliady, ale można zrobić sobie zdjęcie na byczku czy też zakupić kolejne magnesy do kolekcji. Z wioski dopiero ruszamy w miejsce docelowe.  

Bardzo Wielki Kanion

Wielki Kanion jest przełomem rzeki Kolorado, o której pisałem przy okazji wizyty na zaporze Hoovera. Rzeki ogromnej, która na dnie Wielkiego Kanionu wygląda jak górski strumyk o niekoniecznie krystalicznej wodzie (brunatny odcień nurtu).

Dystans pomiędzy Lublinem a Gdańskiem to prawie 450 km. Tyle wynosi odległość mierzona między skrajnymi punktami Wielkiego Kanionu. Szerokość kanionu? Od 800 m do 29 km. Najgłębsze miejsca kanionu – ponad 1800 m. Kanion jest po prostu ogromny – ludzki wzrok nie ogarnia już tak dużych przestrzeni i ciężko ocenić początek i koniec kolejnego urwiska.

Gorąco

Gorąco

Wbrew wielkości Kanionu, nie jest on dostępny turystycznie z każdej możliwej strony. Ja dotarłem na zachodnią część, czyli Eagle Point (w skałach zbocza kanionu widoczny jest wyraźny kształt orła). Tutaj znajduje się platforma widokowa Skywalk. Budowla brzydka, niepasująca do krajobrazu, stworzona głównie do kasowania turystów za możliwość oglądania Kanionu przez szklaną taflę podłogową. Kolejka na platformę jest spora, obowiązuje zakaz wnoszenia telefonów i robienia zdjęć. Zdjęcia robi obsługa platformy, kasują za jedno foto 35 dolarów. 

Mały skansen Indian obok platformy widokowej Skywalk

Mały skansen Indian obok platformy widokowej Skywalk

Obok nieszczęsnego tarasu widokowego można zamówić coś do jedzenia i napić się piwka, kupić gadżet na straganie od pana Indianina przebranego za Indianina. Najciekawsze jednak kryje się zaraz obok infrastruktury turystycznej, około 500 metrów dalej: gruzowisko ogromnych kamieni, na które można się wspinać lub ominąć wygodną ścieżką, a także resztki starej kopalni (zardzewiałe budynki, blok do wciągania urobku z dna Kanionu). W tym miejscu czekają również najpiękniejsze panoramy, a także chwila wytchnienia od ogromu ludzi. Swoją drogą, niektórzy turyści byli albo bardzo odważni, albo bardzo głupi podchodząc niemal na skraj urwiska Kanionu. Pewna 80-letnia para staruszków opracowała nawet system asekuracji – facet wychylił się z telefonem, a kobieta trzymała go jedną ręką od tyłu za koszulę. YOLO. 

Piknik na pustyni

Około 17:00 wraz z bratem wracamy w stronę Vegas. Pustynne podróże autostradami to także osobny punkt atrakcji Stanów (muszę następnym razem zaliczyć nocowanie w przydrożnym motelu!).  Po drodze zatrzymujemy się jeszcze na szybki piknik na pace pickupa, zjedliśmy trochę niezdrowych przekąsek, a styropianowa lodówka z marketu za parę dolców dawała radę cały dzień – napoje były nadal chłodne. 

Późnym wieczorem jesteśmy w hotelu w Vegas. To ostatnia noc w Mieście Grzechu, więc po kilku drinkach ruszamy w miasto. Wracamy z kasyn (chyba) o 7:00 rano i idziemy spać.

Zobacz pozostałe wpisy o Stanach Zjednoczonych

Pozostałości po starej kopalni nad Wielkim Kanionem

Pozostałości po starej kopalni nad Wielkim Kanionem


Leave a Comment