Tatry: odcinek Orlej Perci (od Zawratu do Koziej Przełęczy)

Idealna letnia pogoda

Idealna letnia pogoda

Legendarna Orla Perć i równie pożądane Rysy w dwa dni. Ambitny plan dla każdego amatora tatrzańskich wędrówek. Dobre rozplanowanie czasów przejść i trochę szczęścia pozwoliło ominąć korki na szlakach, a dobra pogoda dopełniła udaną wycieczkę. Miało padać, miały być gwałtowne burze. Nie spadła ani kropla deszczu :-).

Wraz z kumplem wystartowaliśmy o 8:00 z Kuźnic na Halę Gąsienicową (więcej o tym szlaku). Mijając schronisko Murowaniec wybraliśmy  szlak niebieski, który prowadzi obok pięknego Czarnego Stawu Gąsienicowego.

Hala Gąsienicowa

Hala Gąsienicowa

Droga niebieskim szlakiem (zaraz obok pojawi się Kościelec)

Droga niebieskim szlakiem (zaraz obok pojawi się Kościelec)

W tym miejscu trzeba zatrzymać się na dłużej – niesamowita panorama na Kościelec. A z każdym kolejnym metrem ciekawych widoków jest coraz więcej – przede wszystkim doskonale widoczna grań Orlej Perci.

Czarny Staw Gąsienicowy

Czarny Staw Gąsienicowy

Czarny Staw Gąsienicowy

Czarny Staw Gąsienicowy

Wdrapanie się na Przełęcz Zawrat wymagało trochę trudu, a głównym niebezpieczeństwem na ostatnim odcinku podejścia były mokre skały. Podejście na Zawrat od strony północnej jest strome, mroczne i zimne. 

W kierunku Zawratu

W kierunku Zawratu

Tuż pod przełęczą w ścianie Zawratowej Turni dostrzec można figurkę Maryi, która została osadzona przez pomysłodawców Orlej Perci. Kolejna ciekawostka: opisywany fragment był kiedyś częścią dużo dłuższego szlaku zwanego szlakiem Lenina. Władimir Iljicz podobno złaził całe Tatry (ale jak Yeti – nikt go nie widział), dlatego m.in. także Rysy także zostały zapaskudzone tabliczkami upamiętniające jego odwiedziny. 

Przełęcz Zawrat

Przełęcz Zawrat

Po dotarciu na przełęcz krótki odpoczynek pomiędzy dużymi grupami innych turystów. Większość osób schodziła jednak do Doliny Pięciu Stawów. My ruszyliśmy pierwszym, jednokierunkowym odcinkiem Orlej Perci, czyli od Zawratu do Koziej Przełęczy ( szlak czerwony).

Widok na pierwszy odcinek Orlej Perci

Widok na pierwszy odcinek Orlej Perci

Orla Perć – nie taka straszna

Orlą Perć atakowałem po raz pierwszy, wcześniej jedynie zwiedziłem Przełęcz Krzyżne, która jest zakończeniem tego słynnego szlaku. Tak się złożyło, że na pierwszy ogień poszedł jeden z trudniejszych odcinków Orlej. Czy było trudno? Nie, ale swoje zrobiła adrenalina i dobra pogoda. Zimą lub podczas deszczu to zapewne szlak o sporo większym stopniu trudności. Na całym odcinku nie było także zatorów, głównie dzięki parze idącej za nami, która skutecznie zablokowała cały ruch zaraz na samym początku odcinka.

Spora ekspozycja :)

Spora ekspozycja 🙂

Przydatne sztuczne ułatwienia w postaci łańcuchów

Przydatne sztuczne ułatwienia w postaci łańcuchów

Pierwszym punktem, który porządnie podniósł ciśnienie, był żleb zwany Honoratką, który wymagał kilku akrobatycznych ruchów. Później odpoczęliśmy chwilę przy Zamarłej Turni, na której odbywały się kursy początkujących taterników – niesamowita ściana i niesamowite widoki.

Żleb "Honoratka"

Żleb „Honoratka”

Zamarła Turnia - na południowej ścianie taternicy

Zamarła Turnia – na południowej ścianie taternicy

Na koniec pozostała słynna 8-metrowa drabina, o której w internecie napisano już chyba wszystko, co najgorsze. Drabinka była do przejścia nawet z moim lękiem wysokości – jak z każdą drabiną, najciężej zacząć schodzenie. Pod nią jest malownicza przepaść, dlatego lepiej nie patrzeć za dużo pod swoje buty 😉

Drabinka na Orlej Perci

Drabinka na Orlej Perci

Po dotarciu na Kozią Przełęcz skierowaliśmy się żółtym szlakiem w kierunku Doliny Pięciu Stawów. Kusiło nas iść Orlą dalej, na Kozi Wierch, ale nie pozwalał nam na to harmonogram wycieczki – chcieliśmy dojść w normalnych godzinach do schroniska przy Morskim Oku. Zejście żółtym szlakiem nie jest łatwe, a fragmentami przewyższa trudność niektórych odcinków Orlej Perci. Bezpieczne zejście ratują liczne łańcuchy. Dopiero zresztą tutaj obdarłem łokieć i kolano.

Z Koziej Przełęczy do Doliny Pięciu Stawów Polskich

Z Koziej Przełęczy do Doliny Pięciu Stawów Polskich

Zasłużona nagroda :)

Zasłużona nagroda 🙂

Kierunek: Morskie oko i nocleg

Zaliczając późny obiad w schronisku w Pięciu Stawach, ruszyliśmy Świstówką Roztocką ( szlak niebieski) w kierunku Morskiego Oka i starego schroniska, w którym były szanse na miejsca noclegowe (nie mieliśmy żadnych rezerwacji). Byliśmy już zmęczeni, było szaro, szło się ciężko. Spotkaliśmy za to stado kozic, a Tatry Bielskie pięknie wyglądały podczas zachodu słońca. Słońce oświetlało swoimi resztkami Rysy, które rozbłyskując, wskazywały nam jutrzejszy cel wyprawy 🙂

Widok ze Świstówki na Dolinę Pięciu Stawów

Widok ze Świstówki na Dolinę Pięciu Stawów

Rysy w zachodzie słońca

Rysy w zachodzie słońca

W schronisku było duże zamieszanie, jedni wychodzili, inni wchodzili, inni już leżeli. Pani z recepcji umieściła nas w końcu Gazdówce, ekskluzywnej szopie na tyłach nowego schroniska. Było ciepło, śliczne łazienki z ciepłą wodą, sklep schroniska mimo późnej pory sprzedawał jeszcze napoje, takie jak piwo. W pokoju wylądowaliśmy na podłodze z fajnymi ludźmi. Z trzema poznanymi dziewczynami umówiliśmy się na wspólną poranną wyprawę na Rysy.

Przeczytaj relację z drugiego dnia (Rysy)

Podsumowanie

Źródło: mapa-turystyczna.pl

Źródło: mapa-turystyczna.pl

Czas przejścia opisywanej trasy według mapa-turystyczna.pl: 9:34 h (16.8 km)

Realny czas przejścia z odpoczynkami, bez pośpiechu: około 13:00 h


Leave a Comment