Tatry: na Rysy

Rysy: ostatni odcinek podejścia

Rysy: ostatni odcinek podejścia od strony polskiej

Po intensywnej sobocie, wstaliśmy z oporami o 4:30, a o 6:00 mijaliśmy już lewą stronę  Czarnego Stawu pod Rysami. Plan na niedzielę: Rysy w stylu alpejskim od Morskiego Oka, schodzimy słowacką stroną w kierunku Popradzkiego Stawu 🙂

Mimo wczesnych godzin, liczba turystów na szlaku była duża. Po drodze spotkaliśmy dwie osoby, które spały na Rysach – w sumie na szczycie noc spędziło 22 turystów. Jak widać, najwyższy szczyt w Polsce nawet w nocy jest obłożony. 

Morskie Oko

Morskie Oko

Czarny Staw pod Rysami, szlak czerwony

Czarny Staw pod Rysami, szlak czerwony

Idąc  szlakiem czerwonym dotarliśmy do buli pod Rysami. Dojście do buli to głównie praca nóg. Później zaczyna się także praca rąk –  do samego szczytu wdrapywaliśmy się po łańcuchach. Było kilka mniej przyjemnych momentów (wyślizgane kamienie), choć dzięki dobrej pogodzie, wejście nie sprawiało dużych problemów. Ruch na łańcuchach wywoływał niewielkie korki, które wymagały cierpliwości. Końcowy kilka metrów i słynna ekspozycja nie były niczym strasznym, choć przy załamaniu pogody – może być strasznie. 

Selfie time

Selfie time

Osławione Rysy nie wymagają wybitnych zdolności taternickich czy formy kozicy, ale przed wyjściem warto znać swoje możliwości i nie bać się szaleńczo ekspozycji, która w drugiej połowie szlaku jest duża lub bardzo duża.

Od połowy szlaku: łańcuchy

Od połowy szlaku: łańcuchy

Równo o 10:00 zdobyliśmy Rysy – magiczne 2499 m n.p.m (wkrótce być może +1 m). Na szczycie czekały piękne widoki na calutkie Tatry. Chciałoby się powiedzieć, że z Rys widać wszystko.

Panorama z Rys

Panorama z Rys

Na Rysy przyszłą także polityka, jak widać na poniższym obrazku. Nie pierwszy raz – szlak ten służył w głębokim komunizmie do przemytu zakazanej literatury.

Puszka na Rysach

Puszka na Rysach

Zatłoczone, ale piękne Rysy

Zatłoczone, ale piękne Rysy

Zmiana kadrowania i nie widać tłumów

Zmiana kadrowania i nie widać tłumów 🙂

Widok na stronę Słowacką

Widok na stronę Słowacką

Z każdą chwilą liczba osób na szczycie niebezpiecznie zwiększała się do granic małego bazarku. Od strony słowackiej jedna dama wpakowała się nawet z psem na smyczy. Powoli zaczęliśmy schodzić słowacką stroną w dół (nadal  szlak czerwony). Szlak ten jest dużo łatwiejszy, ale równie długi. 

Łata śniegu, w oddali błyszczy się Chata pod Rysami

Łata śniegu, w oddali błyszczy się Chata pod Rysami

W Chacie pod Rysami zrobiliśmy krótki przystanek. Fajne, klimatyczne schronisko z uśmiechniętą obsługą. Zwiedziliśmy też słynną toaletę na skarpie (25 minut oczekiwania w kolejce).

Chata pod Rysami. W tle rurka do tańczenia? :)

Chata pod Rysami. Do czego ta rurka po prawej? 🙂

Zaopatrzenie Chaty pod Rysami zapewniają wyłącznie tragarze

Zaopatrzenie Chaty pod Rysami zapewniają nosicze, czyli tatrzańscy tragarze

Słowackie szlaki są podobno mniej zadbane od naszych, ich oznaczenia okazały się czasami także nie do końca przemyślane (urwane tabliczki, błędne czasy). Mieliśmy okazję przy okazji skorzystać z kontrowersyjnych schodów wykonanych z metalowych kratownic (które podobno mają pomagać nosiczą). Pomijając zasadność ich instalacji, to szlak na tym odcinku jest koncertowo oszpecony: schodki, drabiny, łańcuchy, dwa kierunki drogi, a każdy idzie jak chce – a to wszystko na 30 metrach.

Słynne już schodki pod Rysami

Schodki pod Rysami

Po jakimś czasie szlak czerwony łączy się ze  szlakiem niebieskim. Skierowaliśmy się na Popradzki Staw (Popradské Pleso – tutaj źródła ma także rzeka Poprad). Jeziora i jego okolic niestety nie obejrzałem- mieliśmy już marny czas, a nie do końca wiedzieliśmy jak wrócimy do Zakopanego.

Dolina Mięguszowiecka

Dolina Mięguszowiecka

Dolina Mięguszowiecka

Dolina Mięguszowiecka

Po około godzinie zawitaliśmy w miejscowości Szczyrbskie Jezioro (Štrbské Pleso) – można tutaj dotrzeć asfaltową drogą ( szlak niebieski) lub wygodną ścieżką biegnącą wzdłuż rzeki Poprad ( szlak czerwony lub we fragmencie  szlak zielony).

Jak wrócić ze słowackich Tatr do Zakopanego?

My wróciliśmy kolejką oraz busem. Nie odbyło się bez problemów. Była niedziela, późne godziny popołudniowe. Brak rozsądnej komunikacji między dwiema stronami Tatr to sprawa dobrze znana, choć niestety potwierdziły się plotki o mieszkańcach, którzy okazali się wybitnie mało pomocni i niekontaktowi. Tyle z marudzenia 🙂

Piwo i bułka ze smażonym syrem

Słowackie piwo i bułka ze smażonym syrem

Po godzinie tułaczki ustaliliśmy, że jedziemy elektriczką ze Szczyrbskiego Jeziora do Starego Smokowca (Starý Smokovec), skąd podobno był transport do Polski. Warto mieć przy sobie euro – płatność kartą lub złotówkami w kilku barach nie była możliwa. Za bilet kolejowy można było zapłacić kartą (koszt opisywanego odcinka – 6 zł).

Elektriczka, Szczyrbske Jezioro

Elektriczka, Szczyrbske Jezioro

Popularna kolejka oferuje super widoki, choć zmęczenie nie pozwalało ich w pełni docenić. W Starym Smokowcu udało się złapać ostatniego busa – ruszyliśmy do Zakopanego, w którym byliśmy przed 20:00 (pierwotnie planowaliśmy wyrobić się  na 16:00). W Zakopcu zrobiliśmy mały piknik w parku (znowu niezdrowe jedzenie bułkowe), zmęczenie duże, a dopiero po 22:00 był pociąg do Warszawy. Bilet nie gwarantował już miejsc siedzących, ale zaryzykowaliśmy. W stolicy byliśmy nad ranem.

Rysy i fragment Orlej Perci w weekend – podsumowanie

W sumie od piątku do niedzieli spaliśmy około 9 godzin, przeszliśmy 50 km w sobotę i niedzielę, nogi bolały do środy 🙂 Różnic wysokości nie mierzyłem, ale same Rysy to ponad 1100 metrów w górkę. Na pewno po przejściu tak długich i trudnych szlaków nabiera się ochoty na więcej (Przełęcz pod Chłopkiem?). Ale to dopiero jesienią. 

Piknik w parku miejskim w Zakopanem

Piknik w parku miejskim w Zakopanem

Ubezpiecz się

Planując podbój Tatry Słowackich trzeba pamiętać o wykupieniu ubezpieczenia. Słowacki odpowiednik TOPR, czyli HZS, wystawia faktury za swoje usługi – i nie jest to 200 zł, a raczej 20 000 zł. Nawet w przypadku śmiertelnego wypadku, Słowacy każą płacić bliskim ofiary duże pieniądze za transport ciała. Ubezpieczenie przyda się także w przypadku nieplanowania przekraczania granicy. Można np. wjechać kolejką na Kasprowy Wierch od naszej strony, a zlecieć do Doliny Cichej po stronie Słowackiej. Swoje ubezpiecznie wykupiłem online w PZU, koszt jednodniowej polisy to 15 zł. Są też tańsze i droższe oferty – konkurencja wśród ubezpieczycieli jest duża. 

Przeczytaj relację z pierwszego dnia (fragment Orlej Perci)

Podsumowanie

Źródło: mapa-turystyczna.pl

Źródło: mapa-turystyczna.pl

Czas przejścia opisywanej trasy według mapa-turystyczna.pl: 8:23 h (15.3 km)

Realny czas przejścia z odpoczynkami, bez pośpiechu, z obowiązkowym postojem na Rysach: około 12:00 h

Przydatne linki


Leave a Comment