Mikrowyprawy, czyli jak skutecznie ruszyć się zza biurka

Czym są mikrowyprawy? To krótkie wycieczki, które pozwalają na moment wytchnienia od pracy, blokowiska, niedzielnych panoram centr handlowych czy kolejnych weekendowych imprez (ok – może z tym ostatnim się zapędziłem). Termin ten na nowo definiuje wszelakie aktywności, które dla każdego mogą być inne: dla niektórych fajną wycieczką jest całodzienny spacer z aparatem fotograficznym po parku miejskim, a dla innych biwakowanie pod gołym niebem w górach.

Wszystkie te aktywności mają jedną wspólną cechę: trzeba ruszyć zadek sprzed ekranu, spakować kilka rzeczy do plecaka i wyjść z domu. Każdy w sumie popełnił już masę takich mikrowypraw: wyjazd rowerem za miasto, weekend pod namiotem nad pobliskim zalewem, spacer po łatwym szlaku turystycznym. Termin mikrowypraw spopularyzowany został przez Łukasza Długowskiego, który na fajnym blogu opisuje kolejne tripy.

Dlaczego warto zainteresować się taką formą spędzania czasu?

Mikrowyprawy to odpowiedź na problemy związane z dłuższymi amatorskimi podróżami: urlop (a raczej jego brak) i kasa (także jej brak). Fajną wycieczkę za miasto można zaplanować na jeden, dwa dni. Budżet na jej organizację może być symboliczny, niższy niż koszty wina podczas city break w Barcelonie.

Mikrowyprawy to też pozytywna forma spędzania czasu ze znajomymi. Wiadomo, dziś nikt nie ma czasu, każdy jest zarobiony, a lepsze lub gorsze wymówki psują często plany dłuższych wyjazdów. Z logistyką krótkich, np. weekendowych wycieczek jest sporo łatwiej. To zresztą siedzi często w głowie – wizja wyprawy kojarzy się z liczbą przebytych kilometrów (im więcej, tym lepiej, a najlepiej to Azja), a nie do końca z miejscem wycieczki. A często mega ciekawe miejsca są w granicach własnego województwa.

Mikrowyprawy dla hipsterów

Kolejną zaletą jest możliwość szybkiego powrotu do domu. Nagle załamała się pogoda? Zawsze można wrócić w ten sam dzień do domu. Mikrowyprawa nie musi być także koczowaniem w namiocie w przemoczonych skarpetkach. W ostatnich latach pojawiało się sporo miejsc, które łączą biwakowanie z hipsterką. Czyli jest czysto, są łazienki, a w barze serwują modne browary.

Sam chciałbym odbywać więcej takich mikrowypraw, o czym zresztą pisałem w podsumowaniu roku 2017. Kilka konkretnych planów już jest, kilka tras czeka na zaplanowanie, dlatego w kolejnym wpisie podam kilka inspiracji dla mikrowypraw dla Warszawy, ale nie tylko.


Leave a Comment