Zimowa majówka na Babiej Górze i Diablaku

Na szczycie Diablaka

Na szczycie Diablaka

Majówka za chwilę, planów na zagraniczne odloty brak – wpadł pomysł wyjazdu w góry. Jechaliśmy z kumplem do Krakowa z myślą o Gorcach i Turbaczu, później w planach były Pieniny i Wysoka. Padło w końcu na Babią Górę, co okazało się najlepszym wyborem.

Babia Góra to masyw górski leżący w Beskidzie Żywieckim, najwyższym szczytem jest Diablak (1725 m n.p.m.), który znajduje się zasłużenie na drugim miejscu Korony Gór Polski. Granią Diablaka biegnie granica polsko-słowacka.

Wybitna Babia Góra

Babia Góra kusiła mnie od jesieni zeszłego roku – to wybitny (deniwelacja względna), samotny szczyt, doskonale widoczny z Pienin czy Tatr. Góra swoją formą przypomina bardziej owe Tatry niż zielone i gładkie stoki Beskidów. Babia Góra uchodzi za miejsce niebezpiecznie głównie z powodu zmiennej, gwałtownej pogody. Rzeczywiście, różnica temperatur podczas majowego weekendu zaskakiwała – na dole wiosna, na szczycie zima.

Zawoja - tradycyjna drewniana architektura Beskidzka ;-)

Zawoja – tradycyjna drewniana architektura Beskidzka 😉

Masyw Babiej Góry we mgle

Masyw Babiej Góry we mgle

Wyruszyliśmy rano, pogoda pierwszego dnia była marna (mgły, lekki deszcz), co zaowocowało małą liczbą osób na szlaku. Wybraliśmy  szlak zielony z Zawoi Markowej, który pozwalał na dotarcie w niecałe dwie godziny do schroniska PTTK Markowe Szczawiny. Szlak nie był trudny technicznie (fragmenty regularnej żwirowej drogi), jednak i tak dał porządnie w kość – błoto po kostki, śliskie kamienie, a od połowy drogi pojawiły się pozostałości po zimie. Im bliżej schroniska, tym więcej śniegu. Schronisko leżało na granicy takiej aury – kilka metrów powyżej budynku zalegał  śnieg do kolan lub do pasa.

Korona Gór, czyli pamiątka z Krakowa

Korona Gór, czyli pamiątka z Krakowa

Przełęcz Brona

Przełęcz Brona

Czas na lans

Pozowane, ale tło ładne 😉

Po dotarciu do schroniska zarezerwowaliśmy nocleg, zjedliśmy szybkiego kotleta i ruszyliśmy dalej, w celu wdrapania się na Przełęcz Brona ( szlak czerwony). Warunki w pełni zimowe, wyjęliśmy raki, czapki. Przełęcz ta jest dobrym punktem startowym do zdobycia Babiej Góry, to jednak planowaliśmy zrobić następnego dnia. Zejście z przełęczy częściowo pokonałem w stylu zjazdowym – na dupie. Nie było to mądre, bo może prowadzić do szwów, ale wszystko skończyło się dobrze: prędkość porządna, spodnie i plecak całe 😉

Nie próbować w domu ;)

Nie próbować w domu 😉

Perć Akademików – zasypana na 2 metry

Schronisko Markowe Szczawiny jest duże, murowane, raczej umiarkowanie urokliwe. Wokół schroniska znajduje się sporo pomieszczeń gospodarczych oraz chata GOPR. Historia schronisk na Babiej jest bardzo ciekawa – było ich sporo, a pierwsze schrony i chaty powstawały na samym szczycie masywu. Swoje także zrobiła historia, kiedy to schroniska przechodziły z rąk do rąk (Węgry, Niemcy). Kolejne schroniska były także często podpalane.

 

Beskid Żywiecki o poranku

Beskid Żywiecki o poranku

Mimo majówki schronisko nie było bardzo zatłoczone, choć kilka osób spało na glebie. Nie przeszkodziło to w imprezie kilku ceprom, którzy darli mordy bez sensu do samego rana. Zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy na Babią Górę. Niestety,  szlak żółty wiodący przez Perć Akademików był zamknięty (podobno zalegało na nim dwa metry niewydeptanego śniegu). Perć Akademików to jedno z niewielu miejsc poza Tatrami, gdzie zastosowane są łańcuchy ułatwiające wspinaczkę (odcinek łańcuchów jest raczej krótki). Szliśmy więc ponownie  czerwonym szlakiem na przełęcz Brona. Od rana świeciło słońce, widoczność była bardzo dobra. Wiało. Szlak czerwony zaraz po minięciu Przełęczy Brona wiedzie granią i leży dużymi głazami, na których warto zachować ostrożność. Ekspozycja nie jest ogromna, ale robi wrażenie – stoki są skaliste i strome. Wiatr, im bliżej Diablaka, był coraz silniejszy, a na samym Diablaku kijki trekkingowe zaczęły same odlatywać.

Tatry

Tatry

Coraz mocniej wieje

Coraz mocniej wieje

Na szczycie

Nagrodą za przemarznięcie była zacna widoczność na Tatry, które skąpane były tylko chwilami we mgle. Schowaliśmy się za kamiennym kręgiem, gdzie posiedzieliśmy pół godziny. Na szczycie znajdują się obeliski upamiętniające różne wydarzenia z ostatnich dwóch wieków. Poza mną i kolegą – brak turystów. Dopiero podczas schodzenia, zaczęliśmy spotykać ludzi.

1725 m n.p.m.

1725 m n.p.m.

Obeliski oraz schron z kamieni

Obeliski oraz schron z kamieni

   Podoba Ci się wpis? Poszukaj mnie na Facebooku lub Instagramie 😎


Wracaliśmy tą samą drogą, czyli czerwonym szlakiem do schroniska, a później zielonym do cywilizacji. Po minięciu schroniska zaczęła się wiosna. W słońcu było gorąco, liczba osób na szlaku  ogromna. Krótkie osuszenie butów i szybki transport do Krakowa. 

Zejście piargami i głazowiskami

Zejście piargami i głazowiskami

Jakie są moja wrażenia z Babiej Góry? Dla amatora trekkingu – to idealny masyw, który potrafi zmęczyć i przynieść dużo przyjemności. Dodatkowo, tras na jednodniowe przejścia jest naprawdę dużo. Babia Góra to także najlepszy taras widokowy na Tatry, które przy dobrej widoczności potrafią zachwycić swoją panoramą.

Podsumowanie

Źródło: mapa-turystyczna.pl

Źródło: mapa-turystyczna.pl

Czas przejścia opisywanej trasy według mapa-turystyczna.pl: 5:10 h (12.5 km)

Realny czas przejścia zimą, bez pośpiechu, z odpoczynkami: 8:00 h

Babia Góra zdobyta? Idziemy na Rysy 🙂 


Leave a Comment