Dwa tygodnie w Stanach Zjednoczonych

Stało się – wcześniej czy później musiałem tam wylądować. W Ameryce mam bliską rodzinę, a mój brat cioteczny wyciągał mnie już kilka lat. Nadszedł czas ruszyć tyłek: wiza, bilet i w drogę. Przez dwa tygodnie udało się zobaczyć całkiem sporo Stanów, a turystyczne błąkanie połączyłem z rodzinnymi obowiązkami, czyli imprezowaniem w Cleveland, mieście w którym osiedliła się w latach 90. moja familia.

Tempo podróży było duże – poza 2-3 dniami, ciągle byliśmy w drodze, wiec czasu na nudę zabrakło. USA to ogromny kraj, a sami tubylcy często nie odwiedzili i nie znają wszystkich stanów czy atrakcji turystycznych swojego kraju. Nie ma więc mowy, aby w dwa tygodnie zobaczyć chociażby ćwierć najciekawszych atrakcji USA.  Plan „road tripu” po Stanach był następujący:

Warszawa – Nowy Jork – Cleveland – Las Vegas (+ Red Rock, Zapora Hoovera, Wielkie Kanion) – Cleveland – Niagara – Cleveland  – Nowy Jork – Warszawa

Na początek przyda się wiza

Etap otrzymywania wizy został dogłębnie opisany na wielu blogach, jednak poniżej kilka zdań na temat moich spostrzeżeń.

Koszt złożenia wniosku wizowego to 160 dolarów (stan na czerwiec 2017 r.). Płatność odbywa się według kursu Ambasady USA w złotówkach, ostatecznie zapłaciłem 540 zł. Na rozmową można umówić się w Warszawie lub Krakowie – krążą legendy, że w Krakowie łatwiej otrzymać wizę. Ale to pewnie tylko legendy. Poza przymusem opłaty i wypełnieniu szeregu dokumentów, rozmowa w ambasadzie nie jest niczym szczególnym: nie ma przymus przychodzenia w koszulce z Trumpem czy recytowania hymnu US od tyłu.

Gwarny Nowy Jork

Gwarny Nowy Jork

Co trzeba wiedzieć ubiegając się o wizę do USA?

  • Termin rozmowy w ambasadzie jest niemal natychmiastowy – po załatwieniu dokumentów i opłat, proponowane terminy spotkań z urzędnikiem amerykańskim są dostępne już za kilka dni. W sumie cały proces wizowy można ogarnąć w 2-3 tygodnie.
  • Warto być przed ambasadą godzinę przed wyznaczoną godziną rozmowy, aby nie stać w kolejce, która rośnie od rana w ekspresowym tempie. 
  • Nie warto zabierać laptop, bo nie wpuszczą do ambasady. Telefon można zabrać, ale zaraz przy wejściu zostanie on oddany do przechowalni.
  • Na samej rozmowie: odpowiadamy na pytania jasno i krótko, powtarzając to, co wpisaliśmy we wniosku wizowym. To być może kluczowy moment: jeśli we wniosku wpisaliśmy chęć zwiedzenia Nowego Jorku, a w ambasadzie powiemy, że chcemy pochodzić po Los Angeles – mogą zacząć się problemy i sporo innych pytań, sprawdzających wiarygodność zeznań.
  • Powyższa uwaga dotyczy także lotniska w US, kiedy to przechodzimy przez bramki imigracyjne – służby graniczne posiadają podgląd danych z wniosku wizowego i będą je sprawdzać. 
  • Nie zabieramy żadnych teczek, kwitów, listów polecających od wujka z Czikago. Nikt nie ma czasu tego oglądać.
  • Trzeba na pewno zabrać paszport i dowód.

Jak większość, otrzymałem wizę turystyczną na 10 lat. W celu wbicia wizy, trzeba zostawić w ambasadzie paszport, który zostanie odesłany kurierem. 10 lat nie oznacza, że można przebywać 10 lat na terenie US – realny możliwy czas pobytu zostanie dopiero wyceniony przez urzędnika na lotnisku w US.  

Tak czy siak, nawet po otrzymaniu wizy powiem: zamieszanie z przymusem jej otrzymania pokazuje jasno, gdzie politycy i Wujek Sam ma niektóre kraje, w tym nasz :-).

Cleveland

Cleveland

Lecę

Koszt zakupu biletów bezpośrednich LOT-u w dwie strony (WAW-NY Newark  / NY JFK-WAW) – niecałe 1900 zł. Bardzo spoko cena, choć nie była to żadna promocja, biletów w takich cenach na wrzesień i październik było bardzo dużo. Z Polski leciałem Dreamlinerem trochę ponad 8 godzin, powrót – niecałe 7 godzin, czyli śmiesznie krótko. Tyle czasami wracam z gór np. z Zakopanego do Warszawy.

Po opuszczeniu samolotu w Nowym Jorku czekają emocje związane z bramkami imigracyjnymi. Zaraz obok wizy, to najważniejszy moment miłości polsko-amerykańskiej: odpowiadamy na kilka pytań urzędnika, który ostatecznie wbija do paszportu maksymalny czas pobytu w US. Mnie pytano o cel podróży (jakie miasta chcę odwiedzić), pracę zawodową, czy to moja pierwsza wizyta w Stanach. Otrzymałem zgodę na 6-miesięczny pobyt.

Nevada wita

Nevada wita

Dzień dobry USA

US to kraj przekrojów, różnic, kontrastów. Nowy Jork to miks wszystkiego. Cleveland, średniej wielkości miasto, to większa przystępność i mniejsza szansa zadeptania na ulicy. Las Vegas to miasto-kurort, który rzeczywiście nie ma ochoty nigdy zasnąć. Niagara, Wielki Kanion – cuda natury, które ciężko opisać i pokazać na zdjęciu, bo są za duże. Do tego, dużo smaczków, które odróżniają Stany od Europy. Nie jest ich może aż tak wiele, bo w erze internetu, globalizacji i towarów z Azji, ciężej zaskoczyć czymś nowym i niespotykanym. Na pewno jednak już wiem, dlaczego Polacy taśmowo uciekali do USA w latach 80. czy 90. – wtedy to mógł być prawdziwy szok. Cztery auta pod jednym domem? W Polsce wtedy stał maluch. I to pod blokiem 😉 

Kilka praktycznych porad, które przydadzą się podczas zwiedzania USA

  • Zawsze warto nosić ze sobą paszport. Nasz dowód lub prawko nie są uznawane w wielu miejscach.
  • Płatności kartami nie stanowią problemu, choć nie każdy operator kart jest uwzględniany w danej sieci sklepów. Na pewno trzeba mieć parę dolarów w gotówce na napiwki. Co do gotówki – w sklepach wręczamy ją do ręki sprzedawcy, a nie kładziemy na ladzie.
  • Planującym żywić się jak najtaniej: sieci sklepów Walmart nie znajdują się w każdym mieście i na każdym rogu. W Nowym Jorku w ogóle nie ma tej sieci tanich sklepów.  
  • Wi-Fi – wbrew temu co jest napisane na kilku blogach, w US nie ma aż tak wielu bezpłatnych sieci Wi-Fi.
  • Do cen na metkach doliczany jest podatek stanowy. Kilka procent. Więcej na temat cen piszę w tym wpisie.
  • Sklepy bezcłowe, przynajmniej w Nowym Jorku, są drogie i raczej skromne jeśli chodzi o ilość towarów. 
  • Poza Nowym Jorkiem, zwiedzanie Stanów bez wypożyczenia auta może być ciężkie. Na pocieszenie: wypożyczenie auta jest średnio dwukrotnie tańsze niż w Polsce.
  • USA to 6 stref czasowych, które po przylocie z Europy mogą dodatkowo dać o sobie znać, jeśli poruszamy się pomiędzy stanami.
  • Kontrole na lotniskach są dokładniejsze niż w Europie, chociażby z powodu prześwietlenia rentgenem.
  • Przed wyjazdem sprawdzałem możliwości poruszania się koleją – sieć nie jest dobrze rozbudowana, a ceny są wysokie. 
  • Chińszczyzna to popularna i najtańsza kuchnia – tańsza od fast foodów typu hamburgery.
  • Warto zjechać z głównych szlaków turystycznych. Dopiero wtedy można zobaczyć nieco inną amerykę, usłyszeć prawdziwie wiejski (redneck!) akcent, zobaczyć gdzie bije prawdziwe serce ameryki. 

Leave a Comment