Tatry Słowackie: Dolina Białej Wody, Rohatka i walka z halnym

Panorama z Rohatki

Panorama z Rohatki

Dolina Białej Wody opisywana jest jako jedna z najpiękniejszych dolin leżących w całości w Tatrach Słowackich, a jej rozległość oferuje kilka godzin marszu. Dlatego trzeba być przygotowanym do sporo kilometrów oraz jeszcze więcej rozległych i wspaniałych panoram. Naturalnym przedłużeniem szlaku przez tę dolinę jest Rohatka – bardzo wąska, mocno obwieszona łańcuchami przełęcz w głównej grani Tatr Wysokich.

Przed wyprawą w Tatry Słowackie warto podjąć decyzję, od której strony startujemy. W przypadku opisywanej trasy można dojechać na Słowację i rozpocząć drogę od Starego Smokowca. Drugą opcją jest strona Polska i rozpoczęcie przejścia przez łatwiejszą kondycyjnie, bogatszą krajobrazowo Dolinę Białej Wody. Wybrałem drugą opcję.

Dolina Białej Wody

Dolina Białej Wody

Dolina Białej Wody

Z dworca w Zakopanem od świtu co kwadrans startują busy jadące w kierunku Morskiego Oka. Wysiadłem około 7:00 na przystanku przed Palenicą Białczańską, czyli na Łysej Polanie.  Szlak niebieski niepozornie rozpoczyna się zaraz obok starego przejścia granicznego. Początkowy odcinek nie zachęca – droga wylana jest asfaltem (możliwość legalnego wjazdu rowerem), jednak po niecałej godzinie marszu, asfalt kończy się. Tutaj też pierwsza zacna panorama na Tatry Wysokie: Młynarz, Rysy, Wysoka w jednym ujęciu.

Opisywane niebieski szlak prowadzi niemal równolegle do słynnej asfaltówki nad Morskie Oko. Drogi te dzieli dosłownie kilkaset metrów oraz potok Biała Woda. Schronisko Roztoka wydaje się (na mapie) w odległości rzutu kamieniem, zresztą kiedyś był mostek łączący obydwa szlaki na wysokości Roztoki. Ważne info: w przeciwieństwie do szlaku nad Morskie, słowacki szlak był wolny od tłumów 🙂 Cisza, spokój, szum Białej Wody, której nurt rzeczywiście jest biały  – dno rzeczki pokryte jest jasnymi kamieniami, co daje efekt mlecznego potoku.

Im dalej, tym ciemniej

Im dalej, tym ciemniej

Siła halnego

Jak widać na załączonych obrazkach, pogoda na początku zapowiadała się idealnie, jedynie lekko wiało. Z każdym kilometrem zbliżającym do głównej grani Tatr Wysokich aura stawała się bardziej kapryśna, aż w końcu halny rozszalał się na całego. Objawy halnego były podręcznikowe – mocny wiatr, mleczna mgła, na horyzoncie potężne chmury. W środkowej części wyprawy doszło do ciężkich warunków pogodowych – pomijając przeciętną widoczność, wiatr rwał blisko 100km/h – były problemy z ustaniem w butach.

Ogromny masyw Młynarza

Ogromny masyw Młynarza

Nagrodą za zmarznięte policzki były kolejne niesamowite panoramy doliny, przede wszystkim monumentalnego Młynarza, który dominuje nad Doliną Białej Wody. Ogromny masyw, w skład którego wchodzi szczyt Młynarczyk, czyli najtrudniejsza ściana wspinaczkowa w Tatrach.

Dolina Białej Wody

Najlepszy moment na podziwianie Doliny. Po lewej masyw Młynarz.

Kolejno szlak prowadzi przez las, aż do Polany pod Wysoką, gdzie znajduje się obozowisko taternickie: spora altana, drewniane podesty do rozbijania namiotów. Od tego momentu szlak zwęża się i czas zacząć wdrapywanie pod górę wśród kosówek. Z każdym metrem – coraz piękniejsze panoramy na dolinę, a zarazem wiatr staje się bardziej dokuczliwy. Po drodze mijamy Kaczą Siklawę, która niestety nie jest tak fajnie eksponowana jak np. Wielka Siklawa w Dolinie Roztoki.

Litworowy Staw (Litvorové pleso)

Litworowy Staw (Litvorové pleso)

Później czeka trochę akrobacji na kamieniach wystających z Litworowego Potoku, aż w końcu wpadamy na sam Litworowy Staw. Miejsce piękne, ale halny nie odpuszcza – dłużej niż parę minut nad stawem nie dało rady wytrzymać. W tym miejscu także kończą się zielone tereny, a zaczyna się Mordor: piargi, olbrzymie głazowiska, a wszystko wśród górujących grani skąpanych we mgle. Mroczne i posępnie, ale też jest pięknie 🙂

Pączek dla poprawy nadwątlonych sił

Pączek dla poprawy nadwątlonych sił

Krótki trawers i kolejny staw – Zmarzły Staw pod Polskim Grzebieniem. Za chwilę zaczną się pierwsze łatwe przejścia ubezpieczone łańcuchami – kije trekkingowe idą w odstawkę, a na rękach lądują rękawice. Ruch na szlaku znacznie się zwiększa, tutaj łączą się dwa szlaki – szlak w lewo prowadzi na Rohatkę, w prawo na Polski Grzebień (także niewielka, ciasna przełęcz).

Wąski żleb prowadzący na Rohatkę

Wąski żleb prowadzący na Rohatkę

Na Przełęcz Rohatka (2290m n.p.m.)

Droga na Rohatkę to 30 minut wdrapywania się po gruzowiskach wymieszanych z piachem. Ostatni odcinek podejścia to klamry i łańcuchy w stromym żlebie. Drogę tę można pokonać na dwa sposoby: idąc lewą stroną (łańcuchy, większa ekspozycja) lub mniej eksponowaną prawą stroną, ale za to z klamrami zwieszonymi pionowo w skalnej skale. Wybrałem drugą możliwość. Odległości między klamrami są duże – osoby o niskim wzroście mogą mieć problemy ze zdobywaniem kolejnych stopni. Tutaj utworzył się mały korek – nie każdy radził sobie z pokonywaniem klamer. Głównym niebezpieczeństwem tego odcinka okazały się spadające kamienie, które były zrzucane przez kolejno idących turystów. Poczułem nagłą chęć zakupu kasku 😉

Klamry mogą stanowić problem dla osób o niższym wzroście

Gotowe, przełęcz Rohatka zdobywa. Jest wąsko, turystów przybywa, na szczęście panorama na rozległą Dolinę Staroleśną wynagradza. Wiatr trochę ustał, więc odpoczynek na przełęczy przedłużył się do połowy godziny. Dalszy kierunek wyprawy: schronisko Zbójnicka Chata.

Dolina Staroleśna

Dolina Staroleśna

Zejście z Rohatki w kierunku Doliny Staroleśnej wymaga ostrożności z powodu osuwających się kamieni. Ten odcinek jest niestety mocno zniszczony, a zasada kierunku ruchu prawa/lewa strona nie była znana – każdy rył się jak dzik, czyli jak tylko chciał. Po około godzinie marszu dochodzę do schroniska.

Mordor ;-)

Mordor 😉

Zbójnicka Chata – tylko euro

Chata była pełna ludzi, byłem porządnie wytrzaskany przez wiatr. Spożywczo nie zaszalałem, nie miałem dużo euro. W przeciwieństwie do np. Chaty pod Rysami, płatność w Zbójnickiej jedynie w eurodudkach, zarówno za nocleg, jak i posiłki. Menu przeczytałem, a nawet zrobiłem zdjęcie kuchni 😉 Przy okazji znalazłem telefon i mimo nazwy chaty, oddałem go bez zbójowania obsłudze schroniska.

Zbójnicka Chata

Zbójnicka Chata

Ze schroniska nie ma zbyt dużego wyboru dalszych szlaków – można zejść w stronę Słowacji, można także ruszyć w stronę Czerwonej Ławki, czyli jednego z najbardziej eksponowanego szlaku w Tatrach. W skrytych planach była właśnie Czerwona Ławka, czyli Orla Perć Słowacji, i nocleg w schronisku Téryego, jednak nie chciałem rozpoczynać przygody z tak zacnym szlakiem podczas marnej widoczności. Dodatkowo, nie zachęcał mocny wiatr, który nieco ustał, ale nadal był silny. Wybrałem niebieski szlak w stronę Starego Smokowca.

Hrabienok

Hrabienok

Droga wiedzie przez kosodrzewinę i duże skalne płyty. Nie jest to trasa szczególnie wymagająca, zwłaszcza podczas schodzenia. Ruch turystyczny za to spory, dlatego odcinek ten w połączeniu ze zmęczeniem nie był bardzo przyjemny. Po grubo ponad godzinie docieram do tzw. Magistrali Tatrzańskiej, gdzie szlak niebieski łączy się z innymi kolorami dróg prowadzących m.in do Schroniska Zamkovskiego lub nad Wodospady Zimnej Wody i Tatrzańskiej Łomnicy. Mnie interesuje zejście szlakiem czerwonym, który przechodzi kolejno w zielony. Po drodze można chwilę odpocząć na polanie Hrebienok (Smokowieckie Siodełko – polska nazwa rzadko używana), tutaj znajduje się duży hotel (z ogromną stołówką), figurka misia/niedźwiedzia oraz stacja kolejki szynowej. Dla leniwych, kolejka może być alternatywą dla szlaku zielonego, choć to jedynie 20 minut marszu.

Haluszki bryndzowe

Haluszki bryndzowe

Stary Smokowiec to małe miasteczko – kilka uliczek, dworzec autobusowy oraz kolejowy, kilka lokali z jedzeniem i piwem, hotele tańsze i droższe, kwatery. Niewiele sklepów spożywczych, a całe życie miasteczka wydaje się być skupione wokół stacji kolejowej i dworca. Całodniowy marsz dawał o sobie coraz mocniej znać, na szczęście nadwątlone siły poprawiły pyszne haluszki bryndzowe 🙂 

Kierunek: Zakopane

Kierunek: Zakopane

Ubezpiecz się

Koszty akcji ratunkowych po stronie naszych sąsiadów są płatne. Swoje ubezpiecznie wykupiłem online w PZU, koszt jednodniowej polisy to 15 zł. Na końcu dodaję linki do innych ofert ubezpieczycieli.

Podsumowanie

Źródło: mapa-turystyczna.pl

Źródło: mapa-turystyczna.pl

Czas przejścia opisywanej trasy według mapa-turystyczna.pl: 9:22 h (23.8 km)

Realny czas przejścia, w szybkim tempie: około 9:00 h

Przydatne linki


Leave a Comment