Półwysep Helski rowerem

Nie znoszę upałów, a Warszawa i jej okolice – może poza kajakami – nie oferują wielu miejsc pozwalających na ucieczkę od 35 stopni na termometrze. Dlatego, wraz ze znajomymi, spakowałem rower i ruszyłem na weekend w stronę Bałtyku. Cel: Półwysep Helski, czyli kraina smażonej ryby, parawanów i windsurfingu.

Warszawa – Gdańsk – Hel

Z Warszawy wyruszyliśmy kilka minut po 6:00 sezonowym połączeniem Kolei Mazowieckich o sympatycznej nazwie “Słoneczny” (45 zł bilet normalny, w cenie koszt transportu roweru). Pociąg ten, jak i cała nasza kolej, okazał się wakacyjną przygodą w najgorszym wydaniu: brak miejsc siedzących, brak miejsc stojących, brak miejsc na rowery. Na plus: klima i czas przejazdu pociągu – udało się dotrzeć do Gdańska kilka minut po 9:00. W Gdańsku zakupiliśmy bilet na 2-godzinny rejs na Hel (40 zł bilet normalny + transport roweru na rufie – 10 zł).

Po zejściu na ląd pojechaliśmy głównym deptakiem na piękną plażę wieńczącą Półwysep Helski (miejscowość Hel). Starówka Gdańska zapowiadały dzikie tłumy, jednak jak się okazało – nad samym Bałtykiem nie było wielu wczasowiczów mimo zacnej pogody.

j j j

Tatry: Świnica z Kasprowego Wierchu oraz Dolina Pięciu Stawów

Tuż przed zdobycie szczytu Świnicy

Tuż przed zdobycie szczytu Świnicy

Świnica (2301 m), wybitny i symboliczny szczyt rozdzielający Tatry Zachodnie od Tatr Wysokich. Szczyt, mimo swojej mało eleganckiej nazwy, robi wrażenie dostojnego i straszącego z każdej strony kilkuset metrowymi ścianami masywu górującego nad trzema dolinami: Cichą, Gąsienicową i Doliną Pięciu Stawów. Szlak turystyczny prowadzący przez Świnicę jest powszechnie uznawany za jeden z najtrudniejszych w naszych górach (duża ekspozycja, liczne momenty wspinaczki wspieranej łańcuchami i klamrami). To wszystko rekompensują zacne panoramy, jedne z najpiękniejszych w rodzimej części Tatr. Czytaj dalej

j j j

Weekend we Lwowie

Lwów wita

Lwów wita

Lwów, miasto uznawane za najpiękniejsze w dawnej Galicji a od 1946 r. obiekt nostalgii miasta utraconego oraz miejsce pamięci zmarłych rodaków (Cmentarz Łyczakowski). Od kilku lat Lwów odkrywany jest na nowo i to nie tylko w kontekście turystyki historycznej, ale także imprezowych weekendów przeplatanych ze zwiedzaniem popularnych dzielnic miasta. Taki był mój pomysł na krótką wizytę we Lwowie: weekend bez ambicji udawania uważnego turysty z mapą. Oto krótka relacja/poradnik, jak nie zgubić się podczas trzydniowej wizyty w tym ładnym mieście.

Czytaj dalej

j j j

Czego nie zabierać na weekend w góry?

40-litrowy plecak

40-litrowy plecak łatwo zapełnić po brzegi (dosłownie)

Moja przygoda z górami trwa blisko dwa lata. Przez ten czas poznałem kilka pasm górskich (przede wszystkim Tatry), nabiłem sporo kilometrów na łatwych i trudniejszych drogach, zdążyłem również nabrać pewnej wprawy w pakowaniu trekkingowego plecaka i doborze sprzętu. Pamiętam, jaki miałem na początku mętlik w głowie. Nie tylko przed pierwszym wyjściem w wyższe partie gór, ale także przed spacerami po mniej wymagających szlakach. Co zabrać? A przede wszystkim – czego nie zabierać? Pytań wiele, a forów, blogów, opinii – jeszcze więcej.

Postaram się na podstawie własnych doświadczeń przybliżyć sprawę przedmiotów, które zbędnie mogą obciążać plecak podczas krótkich, weekendowych trekkingów górskich.

Czytaj dalej

j j j

Tatry: Kasprowy Wierch zimą

Budynek stacji końcowej na szczycie Kasprowego Wierchu

Budynek stacji końcowej na szczycie Kasprowego Wierchu

Luty zaskoczył nie tylko drogowców. Piękna zima, której rok temu zabrakło, w Tatrach zawitała na kilka dobrych tygodni. Kulminacją był weekend, w którym zaplanowałem wyjście w góry – spadek temperatury do minus 20 stopni plus spore opady śniegu. Grubość pokrywy śnieżnej do 3 metrów, przy przyzwoitym, bo II stopniu zagrożenia lawinowego. Aura jednym słowem wprost zimowa, jak również kapryśna – wyższe partie gór były pokryte gęstymi chmurami. Nie inaczej było na szczycie Kasprowego Wierchu, choć jeszcze dzień wcześniej można było zaobserwować piękne zjawisko inwersji.

Czytaj dalej

j j j

Sylwester w Tatrach Zachodnich

Czerwony szlak na Czerwone Wierchy

Czerwony szlak na Czerwone Wierchy

Góry to bardzo zacna opcja przywitania Nowego Roku i choć sylwestrowy koncert Zenka Martyniuka w Zakopanem niezmiernie kusił, zdecydowałem się ostatecznie na podbój jednego z Czerwonych Wierchów oraz nocleg w schronisku.

Czytaj dalej

j j j

Krótkie podsumowanie 2017 roku

Czas na turystyczne podsumowanie roku, który  dla mnie – przynajmniej pod względem pokonanych kilometrów – okazał się bardzo zacnym rokiem.

Jeśli miałbym stworzyć swoje TOP 3 wypraw i wycieczek 2017 roku, to na pewno dodałbym w kolejności: wiosenny długi weekend we Włoszech (z plecakiem wokół jeziora Garda), wakacyjne pokonywanie lęku wysokości (Tatry: Orla Perć, Rysy) oraz jesienny wyjazd do Stanów Zjednoczonych.

Czytaj dalej

j j j